Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M.Bizzare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą M.Bizzare. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 listopada 2012

Stan zawieszenia


Cóż, jakby tu zacząć... Nie da się ukryć, że od ponad miesiąca na Net is Nerdy nic się nie dzieje. Co więcej, jest to któraś z kolei z serii krótszych lub dłuższych przerw w aktywności. To, co ogłaszam, nie nadchodzi więc specjalnie bez zapowiedzi, kiełkowało niestety już dość długo, ale zawsze znalazło się coś, co jeszcze chciałem pokazać, jakiś moment zerwania się do pisania, zapał do omawiania kolejnego tematu. Niemniej, w końcu dotarłem do tego punktu.

piątek, 13 stycznia 2012

Nowości, nowości


Jak łatwo zauważyć, w tym tygodniu milczę i milczę. Jako, że takiej sytuacji być nie może, pojawiam się z wyjaśnieniami... a właściwie z zapowiedziami. Pamiętacie, jak z okazji Nowego Roku obiecywałem, że będzie więcej, lepiej, ciekawiej? Cóż, takie obietnice zwykle w sferze słodkich kłamstw i wmawiania sobie, że rzeczywiście lepiej może być zostają, ale postanowiłem, ze jeśli przynajmniej nie spróbuję, to wypadnę bardzo źle w waszych oczach :) Mogę już ogłosić, że nadchodzi nowość, którą dla was wypichciłem - cykl, w którym autorzy różnorakich internetowych dziełek i inni ciekawi ludzie w Sieci się udzielający osobiście opowiedzą wam krótko acz treściwie o swojej twórczości, planach, inspiracją, a także odpowiedzą na inne moje dziwne pytania.

Cykl będzie się nazywał prosto, bo "Pięć pytań do...", a pierwszy wywiadzik zjawi się tu niedługo, więc proszę wyglądać. Tym bardziej, że w ramach hucznej inauguracji na pytania odpowie komiksiarz, którego każdy, kto chociaż słyszał o komiksie internetowym powinien znać, bo od jakiegoś roku z hakiem robi on niesamowitą furorę w światku miłośników obrazkowych historii. A w ramach podpowiedzi dodam, że pojawił się on w moim małym zestawieniu opublikowanym w grudniowej Nowej Fantastyce. Jak ktoś czytał, może już zgadywać.

Aha, jeszcze jedna sprawa. Z tej okazji mój blog zmienia "format" na częściowo dwujęzyczny. Wywiady będą się ukazywały po polsku i po angielsku, żeby także fani spoza naszej okolicy mogli sobie poczytać, jeśli trafią na te teksty (nie ukrywam, że w razie potrzeby i odzewu mogę rozważyć wprowadzenie drugiego języka na stałe... ale nie wyprzedzajmy faktów:)).

To tyle, pozdrawiam i zapraszam.

sobota, 31 grudnia 2011

I po 2011...


Dziś będzie krótko, bo pora późna i wszyscy się już szykują do finałowej bani 2011 roku. Z życzeniami spieszę, oczywiście. Dzikiego, przebalowanego najbardziej jak się da Sylwestra oraz szczęśliwego Nowego Roku. Powtórzę się po własnym Facebooku, ale akurat to najszczersze, co mogę życzyć: Żeby całe gówno, jakie zdarzyło się po drodze w 2011 wyparowało, a wszystko, co było niezłe, przeszło na 2012 i się podwoiło. Oraz życzenia kreatywności i dobrego roku dla wszystkich zaprzyjaźnionych blogerów i blogerek - mnóstwa nowych, świetnych postów i żywych dyskusji pod nimi! Trzymajcie tak, odwalacie kawał prześwietnej roboty (mało bezinteresowne życzenia, jestem świadomy, bo ich spełnienie oznacza dużo dobrych rzeczy do czytania dla mnie :D)! I wielkie, noworoczne dzięki dla wszystkich, którzy tu zaglądają - że śledzicie i, że ktoś w ogóle w tym założycielskim roku znalazł w moich wypocinach coś wartego uwagi. Noworoczne postanowienie - będzie (jeszcze?) lepiej. I ciekawiej.

piątek, 25 listopada 2011

Autoreklama i tak dalej, czyli czemu pominąłem parę rzeczy


Trochę jestem nierzetelny, wybaczcie. Katuję tu temat komiksu sieciowego z uporem godnym lepszej sprawy, natomiast paru rzeczy, które są moimi absolutnymi faworytami w ogóle tutaj nie przedstawiłem, choć powinny się pokazać już na starcie. Spieszę z wyjaśnieniem - powodem był mały artykulik, w założeniu wprowadzenie w zagadnienie, który leżał sobie w poczekalni Nowej Fantastyki i dojrzewał. Aż w końcu się ukazał i to w nim znajduje się omówienie kilku webcomiców regularnie przeze mnie czytanych, które regularnie powinny być czytane i przez was.


W tekście komiksy dla miłośnika każdego gatunku fantastyki, może oprócz horroru. Lekkie sf, ciężkie sf, fantasy klasyczne, fantasy miejskie i na dokładkę humorystyczne pozycje. Niektóre bardzo znane, inne mniej, wszystkie warte uwagi. Smaczkami są dla przykładu takie doskonałości, jak wyjątkowo sprośno-zboczone dole i niedole mieszkańców Standardowego Settingu Fantasy, matka i córka walczące z ramię w ramię z naporem tabunów lovecraftowskich maszkar, czy wreszcie Dr. McNinja - mój idol, guru i osobowość wszechczasów.

Zapraszam serdecznie do lektury!

piątek, 11 listopada 2011

25


Przykro mi, ale w tym tygodniu nie pojawi się tu już nic ambitnego, konstruktywnego ani nawet uciesznego. Tak się niestety złożyło, że mam dziś urodziny, w dodatku dwudzieste piąte. Chociaż niektórzy potrafią z takiej okazji walnąć jakiegoś superfajnego posta, ja na razie nie mam w sobie śladu weny i ochoty, a potem... no cóż, hangover's a bitch. Obiecuję, że w postaram się nadrobić tygodniową lukę w zalewaniu czytelników różnymi dziwnościami i fajnościami rodem z Internetu (która, nie ukrywam, wynika też znowu z zajęcia się konkursami różnymi), a w tej chwili sam sobie złożę życzenia za pomocą The Creepy Puppet Project. Dlaczego? Bo zawsze warto przypomnieć, bo pasuje, ekhem, nastrojowo oraz dlatego, że jak ujął to sam twórca - jak można lepiej złożyć życzenia urodzinowe niż przy pomocy zombie?

wtorek, 6 września 2011

Bezwstydna autoreklama 2: Powrót

Właśnie zjawił się nowy Grabarz Polski, a więc i artykuł z mojego cyklu o internetowej grozie - Strachy 2.0. Ostatni i jak poprzednie przybliżający, co tam się roi w głowach nerdów piwnicznych ryjących w podziemiach Internetu i jak przekuwają swoje pomysły na dziwne przejawy działań kreatywnych.

wtorek, 28 czerwca 2011

Bezwstydna autoreklama (part być może one)


Skoro rozpoczynam bloga w temacie, w którym poruszać się lubię, post ten jest uzasadniony. Udzielam się ostatnio w Grabarzu Polskim, a dokładniej publikowany jest mój cykl artykułów  Strachy 2.0 . Traktuje on o zjawiskach związanych z grozą, które początek biorą z internetowego drugiego obiegu. 4chan, Something Awful i inne śmietniki internetu, oprócz rodzenia pierdyliarda memów dziennie, są też zaskakująco żyznym gruntem jeśli chodzi o zjawiska, jak by to ująć, posthorrorowe.

First things first, czyli słowo wstępu


Pewnie przydałby się jakiś podniosły, kinowo-epicki wstęp, typu "KAŻDA HISTORIA MA SWÓJ POCZĄTEK..." albo "NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO...".

Ale mi się nie chcę. Będzie więc przyziemnie i raczej konkretnie.