Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motion comic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą motion comic. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 kwietnia 2012

Problemy z weną i nawiedzone domy a dwa modele interaktywności


Interaktywność, w kontekście multimediów, jest zawsze nośnym tematem (który ma wiele oblicz i znaczeń, zarówno potocznych, jak i tych wymędrkowanych przez autorytety się tym zajmujące) . Nie możemy oczywiście ograniczać dzieł czy projektów, w których ważny był wkład odbiorcy i możliwość ingerowania czy manipulacji treścią dzieła, wyłącznie do nowych mediów, lecz trzeba przyznać, że to rozwój technologii komputerowych i Internetu podłożył fundamenty pod twórczość reagującą na działania odbiorcy, pozwalającą na jego ingerencję czy choćby aktywne użytkowanie (w przeciwieństwie do zwyczajowego, pasywnego oglądania/czytania). Interaktywność jest teraz słowem kluczem. Dziś wszystko jest interaktywne - w dobie Web 2.0 , user-generated content i portali społecznościowych zarówno ilość zabawek, która na to pozwala, jak i możliwość kontaktu oraz wymiany idei między twórcą a odbiorcą jest ogromna. Nie mówiąc o spontanicznym kreowaniu od zera całych zabaw w opowiadanie historii, gdzie granica między twórcą, dziełem i odbiorcą niezwykle się zaciera. Ja jednak dziś trochę napiszę o popkulturowych projektach, które mimo  oparcia na możliwości interakcji zachowują wyraźnie charakter autorski. A, że ostatnio akurat pokazały się w Sieci dwa profesjonalne i ciekawie pomyślane przykłady...