Telewizja, przynajmniej ostatnimi czasy, wydaje się działać falami (Hollywood zresztą też, ale to inny temat). A to napływ zagadkowej fantastyki udającej niefantastykę - wszystko przez Losta. A to napędzane postaciami, dramatami i mrocznością science fiction, dzięki BSG. Ostatnio zdechlaki wyposażone w kły i paranormalny romans sprokurowały napływ produkcji z gatunku miłość + klasyczne potwory (czasem też nastolatki) w mniej lub bardziej krwistym wydaniu. Fale te szybko tracą impet, gdy okazuje się, że epigoni nie są już tak atrakcyjni jak wielki założyciel. Albo ewoluują (opcja paranormalna bierze sobie po prostu kolejne monsterki z klasycznej puli, a ostatnio poszła także w bajki). Ale istnieje jeden gatunek, który nigdy nie umrze. Police procedurals i cop shows, czyli prościej mówiąc seriale o gliniarzach na tropie. One też rozgałęziają się w różne strony (stąd popularny ostatnimi laty wariant "laboratoryjny"), ale można mieć pewność, że w danym momencie każda stacja telewizyjna świata ma w swoim repertuarze co najmniej jeden tasiemiec z odznaką i śledztwami tle. Z tego, że poruszyłem to zagadnienie łatwo wywnioskować, że dziś omawiany sieciowy serial pożyczył sobie to i owo z klimatów policyjnych. A dla trendowego smaczku wrzucił w środowisko nowojorskich gliniarzy zawsze pożądane wampiry. I nie bać się nastolatek w tytule posta, bo tu nie ma pożywki dla młodzieży zapatrzonej w cudnych nieumarłych chłopców - tu dzieciarnię się zabija.
Recenzja zbioru opowiadań pt. „Angst” autorstwa Gustawa Rajmusa
2 tygodnie temu
