Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bajki. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 maja 2012

Czy boisz się... dzieci?


Tak, wiem, że dawno powinienem przemianować ten blog na Net is Scary. Nie przeczę, wokół horroru krążę jak księżyc wokół planety - czyli bezustannie. Ale co zrobić, jak rzeczywistość/Matka Natura/socjalizacja/popkultura (niepotrzebne można skreślać) tak mnie akurat skrzywiła. Zawsze jednak próbuję dostarczać wam informacji o twórcach, którzy straszą na różne sposoby i różnym arsenałem "przerażaczy". Na co padło dziś? Jak sugeruje tytuł posta - na dzieci. Dzieci mogą być straszne? Mnie osobiście czasem potrafią niepokoić, ale głównie dlatego, że absolutnie nie umiem się z nimi dogadać i ich zrozumieć (he, a mówi to człowiek, do którego pasuje opis "duże dziecko"). Natomiast popkultura uczy nas, że są. Od bliźniaczek ze Lśnienia i małego potwora ze Smętarza dla Zwierzaków do wszystkich długowłosych dziewczynek wyłażących ze studni tudzież inny wilgotnych kryjówek w japońskich horrorach - upiornych bachorów znajdziemy w filmie, literaturze i innych dziełach na pęczki. W Internecie działa jednak pewna przeurocza autorka, która całą swoją kreatywność zaprzęgła do wymyślania tylko i niemal wyłącznie historyjek o straszliwych dzieciakach właśnie. Ze skutkiem ciekawym, jednocześnie w pokrętny sposób zabawnym i mogącym wywołać lekką gęsią skórkę.

niedziela, 4 września 2011

Czerwony kapturku, a czemu masz taką wielką... piłę?


Jeden z bardziej sprawdzonych sposobów na stworzenie fantastycznego dziełka na znanych motywach? Wziąć dowolną bajkę lub baśń z repertuaru dziecięcych historii znanych na całym świecie i przemielić razem z własnymi ideami, przyprawiając najlepiej mrokiem lub dekonstrukcją (Tv Tropes, jak zwykle pomocne, zowie ten proces grimmifikacją, i jest to nazwa adekwatna - choć w wielu przypadkach pasowałoby też w sumie regrimmifikacja). I voila, mamy produkt rozpoznawalny i uniwersalny, bo bazujący na opowieściach znanych na całym świecie, a jednocześnie spełniający wszelkie wymogi postmodernistycznej zabawy motywami i tak dalej. Receptura niezwykle popularna, używali jej znani i lubiani, od Sapka do Carolla, od Willinghama do Moore'a, od Capcomu do Americana McGee, od twórców Towarzystwa Wilków do "geniuszy" z SyFy (mimo, że Tin Man jest gdzieniegdzie hołubiony, a perspektywa zobaczenia Felicii Day zwalczającej wilkołaki kusząca, jakoś nie jestem w stanie dotknąć się czegokolwiek zaliczającego się do plugawego katalogu SyFy originals). Bawienie się w domracznianie/wykrzywianie bajek jest nadal popularne - wszak amerykańska telewizja jesienią serwuje aż dwa seriale w tej konwencji (oba prawdopodobnie ssące), w kinach niedawno mieliśmy Czerwonego Kapturka z  Amandą Seyfried, a w kolejce ustawia się chociażby Śnieżka z panienką ze Zmierzchu czy Jaś i Małgosia z Gemmą Arterton i Famke Janssen. Molestowanie bajek przez współczesnych twórców raczej prędko nie zniknie, czy to dobrze, czy źle, jednoznacznie ocenić się nie da. Oczywiście, Internet też dokłada swoje trzy grosze, i różnych przeróbek Grimmów i Andersena co nie miara. Także w świecie komiksu sieciowego znajdziemy tego sporo, a czasem trafiają się dobre. A także cholernie oryginalne i wykręcone. Jak Ever After, o którym będzie dzisiejszy wpis.