Dzisiejsza gorąca sobota upływała sporej ilości nerdów na nabożnym oczekiwaniu. Na co? Na powrót brutalnie przeciętego wpół sezonu Doktora. Na niecierpliwość (wyższą niż zazwyczaj chyba) wpływał i cały czas wpływa fakt, że w zależności od tego co wymyślił dalej Moffat, może być to best series ever albo spektakularny fail. Moffat podjął spore ryzyko, namnażając tajemnicze motywy i wprowadzając coraz nowsze i bardziej gmatwające obraz ciągnącej się od poprzedniej serii fabuły wątki - pytanie więc, czy wyjdzie z tego w satysfakcjonujący sposób? Moffatowi ufać należy, więc pozostaje czekać na konkluzję, natomiast wypadałoby wrzucić coś w temacie, tak z okazji. Trochę zastanawiałem się co. Znam co prawda co najmniej dwa komiksy sieciowe z Doktorem, ale jeden zawiera tak dużo fanowskiego onanizmu cały dorobkiem serialu, że mnie trochę przerósł, a drugi, mimo ciekawego pomysłu (Doktor jako kobieta w realiach japońskopodobnych), jest raczej ssący. Można by się też wgłębić w oficjalne sieciowe dobroci, w typie Shada czy Scream of Shalka, ale nie chcę po łebkach, więc odpuściłem. Postanowiłem więc poprzestać na trzech ciekawostkach. Fani pewnie już i tak je obczaili, ale co tam, o czymś napisać trzeba.
Recenzja zbioru opowiadań pt. „Angst” autorstwa Gustawa Rajmusa
2 tygodnie temu
