Uwielbiam antologie grozy. Uważam, że horror jest gatunkiem wręcz stworzonym dla krótszej formy, bo sprawdza się w nim "spakowanie" treści, często ułatwia tak pożądane w estetyce zszokowanie i mocne pobudzenie wyobraźni. Nie mówię tu tylko o literaturze, także o telewizji, chociażby. Od pojedynczych odcinków
Strefy Mroku oglądanych na (chyba)Canal+ w czasach szczenięcych, przez
Opowieści z Krypty do
Z Archiwum X (kto mówi, że nie pasuje, myli się - wszak z początku było to głównie kompedium historyjek paranormalnych z dreszczykiem, połączone ino tylko parką śledczych FBI) i
Masters of Horror (ten serial tak mi się spodobał koncepcją, że przymykałem oko na ewidentne doły). A na dużym ekranie choćby klasyki lat 80-tych jak
Creepshow 1 i
2 (King + Romero = pure awesomness) czy
Tales from the Darkside; a także azjatyckie czady w stylu
Epitaph (historie mocno przeplatające się, ale jednak oddzielne),
Three,
Three Extremes czy moich ulubionych
Phobii i
Phobii 2 (duża zasługa wkładu twórców
Widma i
Alone). Tak, antologie są fajne. Dlatego ciekawiło mnie, czy w realiach seriali internetowych da się zrobić porządny zbiór strasznych opowiastek. Pierwsza próba odrzuciła mnie na dłuższy czas od poszukiwań, bo
Dead Hour okazało się kiepsko nakręconym zlepkiem historii raczej durnowatych - darowałem sobie po pierwszych dwóch epizodach, nie próbując nawet finałowego
Cannibal Girls, gdzieniegdzie chwalonego. Drugie podejście okazało się jednak bardziej udane, bo trafiłem na serię
Black Box TV. Bardzo sprawnie zrealizowaną, a momentami potężnie wciągającą klimatem.