Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eric Heisserer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eric Heisserer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 października 2011

Halloween Countdown: drzwi są otwarte


Jak każdy chłopek wrzucający hurtowo swoją taką czy inną twórczość w odmęty 2.0 , mam czasem TE momenty. Można to wyrażać szumnymi nazwami, ale po co - chodzi o prozaiczne widmo bezsensu, przekonanie, że wpuszcza się w nicość niepotrzebne rzeczy, nad którymi marnuje się zdecydowanie za dużo czasu. No i takie tam depresje & marudzenie o beztalenciu własnym. Wtedy, rzecz wiadoma, szuka się pozytywnych przykładów na mniej czy bardziej spektakularne "znetawyjście". W dziedzinie nas obecnie interesującej też takich trochę się znajdzie. Nawet szybko, bo i u nas, w Polsce znaczy się, co najmniej kilku fajnych i docenianych twórców horrorowych wyszło z internetowych portali pisarskich i tym podobnych. No ale wiadomo, potrzebne są efekciarskie przykłady z Zachodu, nie? No i są. Może nie od razu ad astra, ale pozytywne. Na przykład David Wong, jeden z edytorów mojego uzależnienia, który udostępnił swoją powieść John Dies at the End na pożarcie w Sieci, by zaraz dzięki temu wydać ją jak Bóg przykazał, a teraz będzie miał film zrobiony przez Dona Coscarelliego! Fajno. Ale dziś nie o nim, na tapecie będzie niejaki Eric Heisserer.