Jeśli chodzi o pozycje kinematograficzne, fani estetyki znanej pod zbiorczym określeniem weird west lekko nie mają. Książki, komiksy, gry RPG i komputerowe - tu znajdą dla siebie wiele słodkości. Ale film, telewizja? Może to moje odczucie, ale mimo, że pozycji dających się przypisać do gatunku powstało na przestrzeni dekad wcale sporo, to i hollywoodzkie próby i inne produkcje zawodzą, próbując stworzyć coś w klimacie. Owszem, czasem a to pomysły są niezłe, a to efekty w miarę, a to atmosfera właściwa, ale brak dziełek, które wyciskają z tematu sto procent kreatywnego soku. Są rzeczy, które mi wydają się fajne (jak Good, Bad and the Weird ale to bardziej mandżurski Indiana Jones w sumie, a poza tym ubóstwiam Kim Ji-woona) lub perełki klasy B, które lubię (tu rządzi Sundown, spod ręki reżysera odpowiedzialnego za nostalgiczne kiczfesty horrorowe z serii Waxwork - ale każdy film, który ma Davida Carradine'a jako władcę wampiórów, Bruce'a Campbella jako totalną niemotę i całkiem uroczą 80's chick na dokładkę automatycznie ląduje na mojej liście faworytów), w telewizji brylował zaś choćby Brisco County Jr. (odwołać się do tytułu tej listy), to jednak brak tu czegoś mocniej eksponującego pożądane elementy - i z takim kopem, jaki otrzymał space western od Firefly (i anime, z których Whedon mógł, ale nie musiał zrzynać). Na szczęście wciąż pojawiają się interesujące próby. W świecie webseries znajdziemy choćby Western X, robione pod szyldem Cazador Productions (jak słyszę słowo cazador, to mnie ciary przechodzą, bo pamiętam długie ucieczki przed wrednymi muchówkami z Fallout: New Vegas tak właśnie się zwącymi) dziecko niejakiego Michaela Floresa. Jak to seriale sieciowe - wad nie jest to pozbawione, ale twórcom udało się wytworzyć mocną, spójną atmosferę. I wzięli sobie do serca człon "dziwny" nazwy uprawianego przez siebie gatunku...
Recenzja zbioru opowiadań pt. „Angst” autorstwa Gustawa Rajmusa
2 tygodnie temu
