Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą animacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 października 2012

Halloween Countdown II - Interaktywne ściany ciemności i Dracula na Steam-Twitterze


Jak obiecywałem (na Facebooku), tak zrobiłem - w zeszłym roku przez mniej-więcej tydzień, w którym przypadało amerykańskawe święto upiorności Halloween znane, zarzucałem bloga postami na temat horrorowych dobroci oferowanych przez sieciowych twórców literatury, komiksu czy telewizji. W tym roku, choć już nie w formie okolicznościowego zrzutu w skompresowanym przedziale czasowym, też chcę zaprosić was do poznawania bardziej mrocznych i niepokojących form artystycznego wyżywania się w Internecie - choć nie tylko, bo Halloween, a także powiązane z nim nieodłącznie duchy, wiedźmy, wampióry i demony, różne mają oblicza. Tak więc możecie oczekiwać co najmniej kilku postów w temacie i w klimacie - brzmi kusząco? Jako fan (i, bądź co bądź, trochę też twórca) grozy wszelakiej mam nadzieję, że równie kusząco co dla mnie.

środa, 2 maja 2012

Czy boisz się... dzieci?


Tak, wiem, że dawno powinienem przemianować ten blog na Net is Scary. Nie przeczę, wokół horroru krążę jak księżyc wokół planety - czyli bezustannie. Ale co zrobić, jak rzeczywistość/Matka Natura/socjalizacja/popkultura (niepotrzebne można skreślać) tak mnie akurat skrzywiła. Zawsze jednak próbuję dostarczać wam informacji o twórcach, którzy straszą na różne sposoby i różnym arsenałem "przerażaczy". Na co padło dziś? Jak sugeruje tytuł posta - na dzieci. Dzieci mogą być straszne? Mnie osobiście czasem potrafią niepokoić, ale głównie dlatego, że absolutnie nie umiem się z nimi dogadać i ich zrozumieć (he, a mówi to człowiek, do którego pasuje opis "duże dziecko"). Natomiast popkultura uczy nas, że są. Od bliźniaczek ze Lśnienia i małego potwora ze Smętarza dla Zwierzaków do wszystkich długowłosych dziewczynek wyłażących ze studni tudzież inny wilgotnych kryjówek w japońskich horrorach - upiornych bachorów znajdziemy w filmie, literaturze i innych dziełach na pęczki. W Internecie działa jednak pewna przeurocza autorka, która całą swoją kreatywność zaprzęgła do wymyślania tylko i niemal wyłącznie historyjek o straszliwych dzieciakach właśnie. Ze skutkiem ciekawym, jednocześnie w pokrętny sposób zabawnym i mogącym wywołać lekką gęsią skórkę.

niedziela, 8 stycznia 2012

Cloning Blues


Aidan 5. Ten serial powinien się pojawić tutaj dawno, nie przeczę, inne rzeczy zawsze wskakiwały na jego miejsce i pewnie jestem ostatnią osobą w temacie, która o tym pisze. Tak czy siak, uwaga mu się należy, bo to swego rodzaju fenomen. Nie chodzi nawet o nominacje i zdobyte nagrody, których parę jest - powstał zresztą na podstawie uhonorowanego kilkoma shorta zrobionego w Projekcie 48 Godzin (dwa dni na nakręcenie filmu). Raczej fakt, że od premiery pierwszej połowy sezonu w 2009 roku pojawia się non stop w listach najlepszych rzeczy w Sieci ever, dostaje niemal jednogłośnie pozytywne recenzje i rzuca się w jego omawianiu hasłami od "szokująco dobre" do "innowacyjne" czy "popychające medium do przodu". Zwłaszcza teraz, po zakończonym w 2011 sezonie 1.5, chwaleniu tej produkcji nie ma końca. Co samo w sobie jest sukcesem - zwłaszcza, że brak tu dużych nazwisk i przesadnie doświadczonych twórców, a ekipa była złożona w całości z ochotników. A oryginalna forma osiągnięta przy budżecie nie wystarczającym pewnie na ćwierć odcinka telewizyjnego czyni Aidan 5 świetną rzeczą do pokazywania ludziom, że tworzenie fantastyki na potrzeby Internetu bez ogromnych nakładów finansowych nie jest daremnym trudem. Jeśli dodamy atrakcyjną konwencję, którą można w uproszczeniu określić jako miks mniej szajbniętego Dicka (a może bardziej ekranizacji z Blade Runnerem na czele) z Sin City, to co do wyjątkowości projektu wątpliwości brak. A najlepsze, że zawodu efektem finalnym raczej nie będzie.

sobota, 27 sierpnia 2011

Z okazji 6.5


Dzisiejsza gorąca sobota upływała sporej ilości nerdów na nabożnym oczekiwaniu. Na co? Na powrót brutalnie przeciętego wpół sezonu Doktora. Na niecierpliwość (wyższą niż zazwyczaj chyba) wpływał i cały czas wpływa fakt, że w zależności od tego co wymyślił dalej Moffat, może być to best series ever albo spektakularny fail. Moffat podjął spore ryzyko, namnażając tajemnicze motywy i wprowadzając coraz nowsze i bardziej gmatwające obraz ciągnącej się od poprzedniej serii fabuły wątki - pytanie więc, czy wyjdzie z tego w satysfakcjonujący sposób? Moffatowi ufać należy, więc pozostaje czekać na konkluzję, natomiast wypadałoby wrzucić coś w temacie, tak z okazji. Trochę zastanawiałem się co. Znam co prawda co najmniej dwa komiksy sieciowe z Doktorem, ale jeden zawiera tak dużo fanowskiego onanizmu cały dorobkiem serialu, że mnie trochę przerósł, a drugi, mimo ciekawego pomysłu (Doktor jako kobieta w realiach japońskopodobnych), jest raczej ssący. Można by się też wgłębić w oficjalne sieciowe dobroci, w typie Shada czy  Scream of Shalka, ale nie chcę po łebkach, więc odpuściłem. Postanowiłem więc poprzestać na trzech ciekawostkach. Fani pewnie już i tak je obczaili, ale co tam, o czymś napisać trzeba.