wtorek, 28 czerwca 2011

Bycie superzłoczyńcą jako styl życia


Komiks superbohaterski jest medium specyficznym ze wszech miar. Czasem infantylny, trochę już śmieszny w swych założeniach, niekiedy ocierający się o kicz i groteskę. Zwłaszcza w tzw. Złotym i Srebrnym Wieku, do którego zwykle wędrują pierwsze skojarzenia. Okres radosnej twórczości, namnażania się stereotypów i niemożliwego do ogarnięcia rozrostu komiksowych uniwersów sprawił, że w 1986, gdy sprzedaż zeszytów sięgała powoli dna, do głosu dopuszczono dekonstrukcjonistów. Frank Miller z Powrotem Mrocznego Rycerza i Alan Moore z Watchmen zmienili na zawsze amerykański komiks, jednocześnie otwierając go  postacie podobne sobie, choćby Neila Gaimana. Nastała era, w której panowie w trykotach przeżywali rozterki, popełniali błędy, bywali brutalni i wykazywali się moralną niejednoznacznością. Era antybohaterów, gdy najpopularniejsi byli  Wolverine, Batman, Punisher, Lobo (ciekawy przypadek, parodia, która stała się częścią parodiowanego nurtu), Spawn, Sędzia Dredd czy Hellboy. Niemniej co za dużo, to i świnia nie może. Mroczny Wiek w historii komiksu szybko stał się autoparodią w oprawie przekleństw, gołych bab i fontann krwi. 


To stoczenie się dekonstruktywnego nurtu komiksu superbohaterskiego sprawiło, że ciężko było sobie wyobrazić twórczość mogącą się do niego odwoływać bez popadania w śmieszność lub powtarzania tego, co już zostało zrobione. Niemniej od czasu do czasu, ktoś udowadnia, że jednak się da. Jednym z dziełek, które można uznać za szczególnie udane w tym udowadnianiu, jest Interviewing Leather - internetowa nowela w 14 częściach autorstwa Erica A. Burnsa, blogera, twórcy gier RPG i pisarza, dość aktywnego w środowisku. Czemu jednak kawałek półamatorskiej, bądź co bądź, prozy skłonny jestem uznać za nowy głos w dekonstrukcji superbohatera? Otóż Burns nie skupił się na ukazaniu cynicznych, zagubionych, zgorzkniałych i ogólnie przeżywających ostrą fazę emo antyherosów, do których nas przyzwyczajono Zamiast tego ukazał superłotrów i superbohaterów jako po prostu ludzi, a także starał się uwypuklić prawdopodobne, realistyczne mechanizmy funkcjonowania świata, w którym istniałyby takie postaci.


Interviewing Leather opowiada historię dziennikarza muzycznego (z pisma w typie Rolling Stone) wmanewrowanego przez szefa w przygotowanie nietypowego materiału - wywiadu z superłotrzycą drugiej ligi (język polski zupełnie siada przy terminach komiksowych). Ten zaś szybko okazuję się pracą w terenie, gdy wychodzi na jaw, że nasz bohater ma spędzić z przestępczynią aż tydzień w jej prywatnej kryjówce. Początkowo niechętnie, doświadczając szybko niebezpieczeństw wynikających z przedsięwzięcia, bohater poznaje życie pomniejszej krzewicielki zła i jej, dość specyficzną, osobowość. W końcu, pod działaniem mieszanki zauroczenia i syndromu sztokholmskiego, zaczyna się zbytnio angażować w swoje zadanie, nieomal przekraczając linię pomiędzy obserwatorem, a uczestnikiem.

Co jest  wyjątkowego w tym tekście? Przede wszystkim,świat przedstawiony. Burns poświęca wiele twórczych sił, by nakreślić mechanizmy działania superbohaterów i ich przeciwników w które da się uwierzyć. Opisuje realia, w których herosi i złoczyńcy są hierarchizowani w ramach ogólnej listy dokonań, konkurują ze sobą, dbają o PR i kontakty z mediami. Często zamiast posługi społeczeństwu decydują się na taką, a nie inną karierę z bardziej przyziemnych pobudek. Jak tytułowa Leather, która z lokalnej superbohaterki przeistoczyła się w wędrowną przestępczynie. Tylko dlatego, że czynienie dobra nie zapewniało jej godnego życia i sławy. Warto odnotować, że wyjątkowo dużo czasu spędza autor na opisywaniu jej procedur działania, które nie są wcale oddalone od rzeczywistości, a także poświęca uwagę tzw. mooks, czyli szeregowym sługusom arcyłotrów, którzy w komiksach zwykle istnieją, by bohater miał komu po prostu dać w mordę. W realiach Interviewing Leather są to owszem, przestępcy, ale także ludzie mający rodziny, własny pogląd na świat, specyficzny kodeks (a nawet zrzeszenia i związki zawodowe) i generalnie ciężko pracujący na niesławę, która postawi inne osoby w blasku fleszy. Drugim czynnikiem są kapitalnie zarysowane postaci. Zarówno dziennikarz Todd, jak i Leather prezentują całą gamę psychologicznie uzasadnionych zachowań. Pod wpływem wydarzeń ewoluują, pokazują zaskakujące aspekty swoich osobowości, po prostu żyją. Czytelnik jest w stanie zżyć się z nimi momentalnie - efekt, który czasem nie udaję się najlepszym. W dodatku, oglądy na dobro i zło, które prezentuje Leather, są spójne i na tyle ciekawe, że czeka się na kolejne spostrzeżenia z jej strony. Po trzecie, element humorystyczny. Tutaj bryluje Leather, która niemal w każdym dialogu dostarcza nam jakiegoś sarkastycznego komentarza, obśmiewającego komiksowe stereotypy. Dowiemy się więc, jaka jest różnica między oldschoolowym Supermanem a nowoczesnym herosem, poznamy prawdę o fetyszystycznych kostiumach bohaterów i łotrów; dowiemy się jak kompletny psychopata-nemesis może zapewnić superbohaterowi świetną prasę oraz dlaczego bycie łotrem to wybór stylu życia i czemu czasem warto coś spsocić bez zysku własnego. Czwartymi i ostatnim powodem są dwa ostatnie rozdziały. Po poprzednich, gdy i Todd, i czytelnik mieli okazję polubić Leather i przyznać jej dużo racji, protagonista zostaje porzucony przez bandę superłotrzycy i spędza nieco czasu w towarzystwie Darkhooda - herosa, który przewijał się jako postać z tła i lokalny obrońca uciśnionych. Nie psując niespodzianki powiem, że ta rozmowa sprawia, iż opowiadanie okazuje się podwójną dekonstrukcją. Zostawia czytelnika  z poważnymi rozważaniami na temat powołania bohatera i granicy między własną korzyścią, a wyższym dobrem. Choćby dla tego przewrotnego zwrotu akcji warto doczytać do końca.


Interviewing Leather jest ze wszech miar warte polecenia. Nie tylko fanatykom komiksów, choć ci będą mieli lepszą zabawę przy zapoznawaniu się z dziełkiem, ale każdemu, kto ceni sobie lekką a treściwą prozę. Oczywiście, do lektury potrzebna jest dobra znajomość języka angielskiego. A jeśli się podoba, Eric A. Burns ma w zanadrzu jeszcze kilka całkiem niezłych tekstów. Chociaż to właśnie Interviewing Leather cieszy się największą popularnością. Nie bez powodu, bo podczas lektury człowiek zastanawia się niejednokrotnie - dlaczego jeszcze nikt tego nie opublikował? Co, jak nie ten fakt, ma być wyznacznikiem dobrej literatury w internetowym obiegu?




P.S.  Tekst w wersji pierwotnej opublikowałem na oficjalnej witrynie Nowej Fantastyki.


Brak komentarzy: