środa, 28 listopada 2012

Stan zawieszenia


Cóż, jakby tu zacząć... Nie da się ukryć, że od ponad miesiąca na Net is Nerdy nic się nie dzieje. Co więcej, jest to któraś z kolei z serii krótszych lub dłuższych przerw w aktywności. To, co ogłaszam, nie nadchodzi więc specjalnie bez zapowiedzi, kiełkowało niestety już dość długo, ale zawsze znalazło się coś, co jeszcze chciałem pokazać, jakiś moment zerwania się do pisania, zapał do omawiania kolejnego tematu. Niemniej, w końcu dotarłem do tego punktu.

Pewnie się już domyśleliście - od dnia dzisiejszego zawieszam działalność na tym blogu. Przyczyny są różne. Nie będę specjalnie roztrząsał czegokolwiek, bo ani to interesujące, ani pożyteczne. Ot, po początku roku, kiedy na Net is Nerdy działo się sporo i miałem równie dużo pomysłów na dalsze dzianie się, minęło parę miesięcy, które przyniosły spadek aktywności. Fakt, że wziąłem się za wiele różnych  rzeczy, a wiele innych kontynuowałem - pisanina, publicystyka i inne tego typu zabawy - i, drogą selekcji naturalnej, zacząłem też owe inne priorytetyzować. A poszukiwanie i głębsze poznawanie dobrych dziełek wartych prezentacji (oraz oglądanie seriali czy przekopywanie się przez archiwa komiksów sieciowych) jest wybitnie czasochłonne samo w sobie. Wydaję mi się też, to może mój grzech, że nie potrafiłem tej bądź co bądź niszowej w naszych warunkach tematyki, jaką jest popkultura geekowska ograniczona do poletka internetowego, odpowiednio rozreklamować czy zainteresować nią więcej osób. Tutaj poprzestanę, bo żalenie się jest głupie ;).

A teraz konkret - blog zostaje zawieszony. Nie zamknięty na amen i cztery spusty. Co znaczy, że:

A) wszystko zostaje w Sieci (stronka facebookowa też), do wglądu, poczytania i, he, dla potomności,
B) możliwe, że kiedyś porwie mnie znienacka jakiś temat i niespodzianie pojawi się nowy post (ewentualnie zacznę swym zwyczajem podwieszać linki na Facebooku),
C) nie wykluczam odwieszenia, jeśli znajdę jakąś lepszą i wartą rozwoju koncepcję zmierzenia się z netową popkulturą - bo na pewno śledzić jej nie przestanę.

Myślę, że sprawa jest uczciwie postawiona. I tyle smęcenia - może niepotrzebnego, ale lepsze to niż milknąć bez wyjaśnień.

Co jeszcze? Wciąż działam z użyciem klawiatury i działać będę, w różnych dziedzinach i biorąc się za różne tematy. Jeśli ktoś z jakiś powodów lubił moje wynurzenia, to w innych miejscach znajdzie ich sporo - zapraszam. Blogowanie też mi się bynajmniej nie znudziło. Miałem parę pomysłów na drugiego bloga - pójście w ogólnopopkulturowy przy mnogości bardzo dobrych dzienników tego typu byłoby raczej kiepskim manewrem, więc moje ideę kierowały się raczej ku rejonom mroczniejszym, straszniejszym i tak dalej. Myślę ostatnio o podlansowaniu się i stworzeniu strony autorskiej, na której też pewnie bym coś blogował luźno. Jeśli dojdzie do realizacji któregoś z tych pomysłów, na pewno o tym powiadomię.

Na koniec (dopełniając nastroju pełnego patosu) oczywiście dziękuje, dziękuję i jeszcze raz dziękuje wszystkim, którzy dotychczas moją pisaninę śledzili. Net is Nerdy to malutki zakątek Sieci, ale doczekał się wielu fajnych czytelników..


2 komentarze:

Rusty Angel pisze...

:(

Misiael pisze...

No szkoda, bo naprawdę cieszyłem się na każdą Twoją notkę. Smuteczek :(